Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bilety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bilety. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2013

Wstań pan, reklamówki mi się zmęczyły!


Miłość moja do autobusów jest jak małżeństwo z rozsądku. Jesteśmy ze sobą nie z powodu wzajemności, lecz tylko z uwagi na obopólną (względnie) korzyść. Ja płacę, on wiezie. Przez lata nawykłam do rozlicznych niewygód podróży. Spóźnienia, lekceważenie sygnału „przystanek na żądanie”, śmierdzący pasażerowie, a nawet ci, co to nie lubią siedzieć tyłem do kierunku jazdy, nie irytują mnie tak, jak pewien rodzaj pasażerów, tak zwane „stare baby”. Bynajmniej mam tu na myśli osoby w podeszłym wieku, czy schorowane, czy też tylko kobiety. Pasażerowie, o których mowa, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy jeżdżą bez biletu, bo mogą i tych, którzy jeżdżą bez biletu, bo choć nie mogą to uważają, że mandaty dotyczą tylko młodzieży.

"Po świętym Mateuszu, zimno chodzić w kapeluszu". Źródło: ulubione FFR